piątek, 4 lipca 2014

Od Evelyn

Wstałam rano niewyspana. Wczoraj było rozpoczęcie roku szkolnego, widziałam strasznie dużo nowych twarzy. Tylko nieliczne były mi znajome. Nie lubię poznawać ludzi, dużo prościej ich znać i odzywać się kiedy potrzeba.
Poszłam po łazienki i przemyłam twarzy zimną wodą i spojrzałam w lustro. Miałam wielkie worki pod oczami. Umyłam zęby, lekko się pomalowałam i poszłam do pokoju. Usiadłam zmęczona na chwilę na krześle. Potem niechętnie sięgnęłam po wcześniej przygotowane ubrania. Po około 10 minutach na stole leżała miska płatków zalanych ciepłym mlekiem, a ja pakowała książki już uczesana w dobieranego dookoła głowy. Zjadłam śniadanie, gdy dostałam Esemesa od Roxi
"Idę w twoją stronę, przyjść po ciebie?"
"No pewnie!" - odpisałam i poszłam ubrać buty.
Po chwili zadzwonił dzwonek po drodze.
-Pa mamo! - krzyknęłam
-Pa! - odkrzyknęłam mama, gdy już wychodziłam.
-Cześć! - przywitała mnie Rox przytulając
-Hej! Co u ciebie? - zapytałam
-Dość dobrze, tylko mam lekkiego kaca po wczorajszym -powiedziała. Dla sprostowania była wczoraj po rozpoczęciu na piwie ze znajomymi. Dlaczego mnie nie zabrała? To proste nie chciałam!
-Trzeba było nie pić - powiedziałam ironicznie, a Roxana popchnęła mnie lekko na krzak. - Tyle nowych twarzy wczoraj widziałam. Nie chce mi się ich wszystkich poznawać.
-Patrz na to z innej strony - powiedziała uśmiechnięta Rox
-Jakiej?  - powiedziałam lekko przestraszonym tonem.
-Może wreszcie sobie kogoś znajdziesz! - powiedziała i zaczęła się śmiać z mojej ironicznej miny.
Szłyśmy i plotkowałyśmy, aż do samego przystanku. Potem wsiadłyśmy do autobusu szkolnego. Zobaczyłam kilka znajomych twarzy, ale również kilka obcych. Po 20 minutach znalazłyśmy się pod szkołą.

C.D.N